Jana Bodnárová: Z pamięci Oblężonego Miasta

Urodziłam się w Środkowej Europie zaledwie parę lat po 1945 roku. Jednak obydwie wojny światowe zostawiły ślad w moich genach: pola bitewne, na które pierwsza wojna rzuciła mojego dziadka, a z drugiej zostały wstrząsające wspomnienia jego syna, mojego ojca, żołnierza z duszą poety. Ich ciała przeżyły, ale część ich „wewnętrznego ja“ została rozerwana przez niewidzialne miny (przecież tak działają demony).  Ich pełne smutku życie, niczym ikona żalu, wryło się w moje ciało, mózg i język emocji.

Podżegaczom wojennym nie wystarczyło, że od czasu Hiroszimy ludzkość zaczęła przyglądać się sobie z wnętrz atomowych okrętów. Miałam cztery, a może pięć lat, gdy moja mama zorganizowała zbiórkę odzieży dla dotkniętych wojną dzieci w Korei. Nie zważając na moje wrzaski, do pudła z zebranymi ubraniami,  wepchnęła mój ukochany sweterek z angory. Ten, który tak bardzo lubiłam przyciskać do swojego policzka. Wiele lat później obejrzałam film dokumentalny, Koreanka opowiadała o swoich wojennych wspomnieniach.  Mówiła o nalotach, bombach, eksplozjach, pożarach i o tym, jak razem ze swoją matką zostały zasypane pod ruinami własnego domu.  Po wybuchu oko dziewczynki wyleciało z oczodołu. Jedyne, co sparaliżowana i bezsilna matka mogła zrobić, to kazać córce oderwać je całkowicie. Bolało mnie całe ciało, gdy słuchałam jej opowieści, jakby łączyła nas niewidzialna pępowina. Byłam w jej wieku, może to ona dostała mój sweterek, a zapachy naszych ciał połączyły się i stały jednym. Nic nie jest silniejsze, niż pamięć ciała kobiety i dziecka.

Wietnam przyczaił się i wkradł do moich usychających z miłości nastoletnich lat. Wraz z nim okrutny napalm… Już jako dorosła kobieta, wiele lat później, uważnie przyglądałam się twarzy mojego syna, próbując odnaleźć w niej ślady rysów mojego dziadka i ojca. Wybuchła wojna w Zatoce… Moje dzieci dorastały, ich śmiech jeszcze dźwięczy mi w uszach… Za chwilę rozpocznie się „danse macabre“ innych wojen – wojen „lokalnych“ (jakby „lokalność“ miała trzymać nas z daleka, nie wgryzać się w nasze umysły i dusze – nas, pasażerów podwonych łodzi): wojna w Bośni, Afganistan, Irak, Libia… wojny, które zostawią za sobą spustoszone kraje, zamieszkane przez żywe trupy, chaos myśli, języka, emocji…

Jeśli jakikolwiek kraj zagrożony jest atakiem wojskowym, zawsze będzie blisko nas.  Nasz język nie obroni się przed brudem słów podżegaczy:  wciąż i wciąż chorobliwie mówiących o „broni masowego zła“ (sfabrykowane wiadomości), chwalących się swoją militarną potęga, gwałcącą osiagnięcia naukowe (przerażające samoloty bezzałogowe).

Wyobrażam sobie irańską dziewczynkę, recytującą swego ukochanego poetę – wieczorem pod niebem Teheranu, wersy Rumiego zmieniają tykanie zegara w spokojną wieczność przesiąkniętą uniwersalnycm językiem litości. Mówię NIE wojnie w Iranie. „Nie w moim imieniu!“. I niech ten głos odbije się echem we wszystkich językach świata.

 

Jana Bodnárová

Jana Bodnárová, słowacka pisarka i historyk, urodzona w 1950 r. w Jakubovany. Studiowała historię sztuki na uniwersytecie Komeńskiego w Bratysławie. We wczesnych latach 90-tych postanowiła całkowicie poświęcić się literaturze. Jest autorką powieści, tomików poezji, książek dla dzieci, słuchowisk radiowych, scenariuszy telewizyjnych, a także video-performanceów, eksperymentalnych przedstawień teatralnych oraz przedstawień scenicznych. Mieszka w Prešov.

Dziewczynki z zapałkami

Hans Christian Andersen bał się, że zostanie pochowany żywcem. Na stoliczku nocnym miał karteczkę z napisem: „Jeszcze nie umarłem. Tylko tak wyglądam.“

Czego się boicie, dziewczynki z zapałkami, otulone zgrzebnymi chustami? Narodzone ze skały i piasku. Dzieci pustyni. Ropnych miast. Dzieci bez wody i szans w życiu. Dzieci szmirowatych, porwanych na strzępy reklam. Nie liczycie nocą gwiazd na niebie. Zamiast nich patrzycie na boskie wynalazki ludzi z drugiej pólkuli. świetlne błyski jak ze snów proroków… syreny… domy w gruzach… Dziewczynki z zapałkami zmieniają się w mężczyzn z rewolwerami i nożami.

Ktoś przestał czytać wam bajkę na dobranoc. Tę o jeleniu ze złotym porożem, który zamienia się w młodzieńca.  Takie historyjki są dla innych małych dziewczynek – dla lalek barbie z niebieskimi oczami.
Wy za to idziecie, przemierzacie wydmy, podążacie za głosami straconych ojców, braci, mężów, rzężącym jękiem waszych nienarodzonych dzieci.

Huhuuuuu, wyśpiewujecie imię swego boga,  a ono brzmi jak wiatr. Tak, jak pisał Rumi, ciemny człowiek w bieli. Wirował wokół własnej osi, tak mocno, aż wzniósł się z krawędzi świata ku nieskończoności. Prawie tak jak wy, dziewczynki z zapałkami. Z zapowiedzią bycia pochowaną żywcem.

Submit your comment

Please enter your name

Your name is required

Please enter a valid email address

An email address is required

Please enter your message

Report from the Besieged City/Informe sobre la ciudad sitiada/گزارش شهر محصور/ Správa z obliehaného mesta © 2017 All Rights Reserved